Posty

Próbuj aż w końcu samo przeskoczy- metoda 80/20

To juz drugi miesiac biegania. Przygotowuje sie pod 50km biegu po gorkach, tutaj w mojej okolicy. Surrey Hill, Anglia... Jakby ktos jeszcze nie wiedzial, tak pisze z Anglii. Podazam, za metodą 80/20. Wygląda na to, że ta metoda najlepiej działa na mnie. Zarówno w pływaniu, jak i w biegu i na rowerze. Na czym to polega, proste, 80% czasu spedzam na lekkich treningach a tylko 20% na ciężkich. Działa. Ja jestem nie tylko osobą, która długo dochodzi do celu ale także osobą, która musi ciężko pracować na sukces. Nie mam talentu w sporcie. Myslę, że każdy by mnie skazał na porażke po pięciu minutach. W sumie to tak jest. Tyle razy już słyszałam: ty?przecież ty nic nie potrafisz! nie zakwalifikujesz się! nie jesteś silna! daj sobie spokój! Co na to odpowiadam- usmiechem. Cóż innego zostało? Machać i śmiać się debilom w twarz. No własnie, dość często słysze jak ktoś kogoś dołuje i niszczy ego. Wystarczy powiedzieć NIE i zobaczyć reakcje tej drugiej osoby. Bezcenna. Warto dążyć i robić to...

Going long czyli zmiana z dystansu Olimpijskiego na Iron

- Ania, ty nie potrafisz. Musisz zrobić Ironman! No właśnie, tak mi kiedyś koleżanka pojechała po kobiecym ego, ze poszlo mi w kosci. Po trzech latach przygotowań, treningow i startow stwierdzilam, ze czas aby zrobic cos a'la Half IM albo IM. Zapisałam się na dwa- nie bylabym soba, gdybym nie poszla na calosc. Treningi ruszyly pelna para. Szlo mi coraz lepiej i robilam sie coraz silniejsza. Wiedzialam, ze cel jest coraz blizej - jeszcze 8 miesiecy- zartobliwie do siebie mowilam podczas kazdego treningu wiedzac ze przeciez zostalo zdecydowanie mniej. Kazdy dzien oznaczal dla mnie cos innego- byly dni na trening i dni na odpoczynek. Dni na spotkania z kolezankami i dni na ksiazke. Byly tez i takie dni, w ktorych robilam NIC. Ile bylo tych dni- w zaleznosci od tygodnia albo mialam jeden dzien wolny albo w ogole... Tak.... hmmmm.... jako trener wiedzialam, ze cos zaczyna sie dziac. widzialam to po swoich wynikach i czulam to w miesniach. Coraz ciezej wstawalam z lozka... Coraz boles...

Liv nastawienie do zycia

8 listopad 2017, Londyn. Jesien. Zimno. Mokro... ale to nie o tym Liv nastawienie do zycia. Jest juz po sezonie. 2017 uwazam za zamkniety. Nic wiecej juz tutaj nie zmienie. Male podsumowanie: - Maraton w Londynie - Ironman Lanzarote - Triathlon w Thorpe Park - Olympic - Half IM Gdynia - Maraton gorski Eastbourne Mialam wrocic do pisania, bo tak sobie obiecalam. Widze jednak ze idzie mi to z wielkim bolem i oporami. Rozpisze sie, jak zawsze :) potrzebuje tylko troszke wiecej czasu.

tyle sie pozmienialo

Wlasnie przeczytalam moj pierwszy wpis- rok do pierwszego triathlonu ??? Zycie pisze rozne scenariusze I w moim przypadku napisalo inaczej. Moj pierwszy triathlon mam za soba- 426m plywanie, 21k jazda na rowerze I 5k bieg. Emocje siegnely zenitu jak wywolano moj numer I weszlam do basenu. 12 odleglosci, zanurzenia pod linami I juz slysze jak mnie wolaja- Ania konczysz! biegnij po rower! Emocje siegaja drugiego zenitu. Szybciutko zakladam buty I kask, sciagam rower z obreczy I biegne, biegne ile sil w blocie do linii startowej- tak, tak w blocie bo moj pierwszy triathlon odbyl sie w deszczu I mrozie. Szybciutko wsiadam na rower I peta. Jeden, drugi, trzeci, dziesiaty, dwudziesty ominiety rowerzysta. Jade jak torpedo. Nie daje sie ani deszczu ani zmeczeniu. Szybciutko aby dotrzec do mety I znowu w blocie. Tym razem przebieram buty I w noge! Uciekam do parku na moje ostatnie 5k. W parku mijam jelenie ( moj bratanek mial ubaw jak mu o tych jeleniach opowiadalam) no I innych biegaczy :). ...

Bog dal mi cialo- ja zrobie z niego zbroje

Moje dazenia do idealnego ciala skonczyly sie jak zawsze- na niczym. Cos jednak sie zaczelo- wciagnelam sie w trening dla triathlonu. Daje sobie rok do mojego pierwszego oficjalnego wystepu. Co mnie czeka w tym roku- jeden polmaraton, jeden aquathlon I dwie 5k w blocie.