tyle sie pozmienialo
Wlasnie przeczytalam moj pierwszy wpis- rok do pierwszego triathlonu ???
Zycie pisze rozne scenariusze I w moim przypadku napisalo inaczej. Moj pierwszy triathlon mam za soba- 426m plywanie, 21k jazda na rowerze I 5k bieg. Emocje siegnely zenitu jak wywolano moj numer I weszlam do basenu. 12 odleglosci, zanurzenia pod linami I juz slysze jak mnie wolaja- Ania konczysz! biegnij po rower! Emocje siegaja drugiego zenitu. Szybciutko zakladam buty I kask, sciagam rower z obreczy I biegne, biegne ile sil w blocie do linii startowej- tak, tak w blocie bo moj pierwszy triathlon odbyl sie w deszczu I mrozie. Szybciutko wsiadam na rower I peta. Jeden, drugi, trzeci, dziesiaty, dwudziesty ominiety rowerzysta. Jade jak torpedo. Nie daje sie ani deszczu ani zmeczeniu. Szybciutko aby dotrzec do mety I znowu w blocie. Tym razem przebieram buty I w noge! Uciekam do parku na moje ostatnie 5k. W parku mijam jelenie ( moj bratanek mial ubaw jak mu o tych jeleniach opowiadalam) no I innych biegaczy :). Dobiegam do mety I slysze- numer 34 na linii mety, paramedyk potrzebny. W tym momencie dociera do mnie ze przeciez na T2 nie wpielam sie w zapiecie I uderzylam kolanem o asfalt.
Pierwszy triathlon I czas 1h34min .
Zycie pisze rozne scenariusze I w moim przypadku napisalo inaczej. Moj pierwszy triathlon mam za soba- 426m plywanie, 21k jazda na rowerze I 5k bieg. Emocje siegnely zenitu jak wywolano moj numer I weszlam do basenu. 12 odleglosci, zanurzenia pod linami I juz slysze jak mnie wolaja- Ania konczysz! biegnij po rower! Emocje siegaja drugiego zenitu. Szybciutko zakladam buty I kask, sciagam rower z obreczy I biegne, biegne ile sil w blocie do linii startowej- tak, tak w blocie bo moj pierwszy triathlon odbyl sie w deszczu I mrozie. Szybciutko wsiadam na rower I peta. Jeden, drugi, trzeci, dziesiaty, dwudziesty ominiety rowerzysta. Jade jak torpedo. Nie daje sie ani deszczu ani zmeczeniu. Szybciutko aby dotrzec do mety I znowu w blocie. Tym razem przebieram buty I w noge! Uciekam do parku na moje ostatnie 5k. W parku mijam jelenie ( moj bratanek mial ubaw jak mu o tych jeleniach opowiadalam) no I innych biegaczy :). Dobiegam do mety I slysze- numer 34 na linii mety, paramedyk potrzebny. W tym momencie dociera do mnie ze przeciez na T2 nie wpielam sie w zapiecie I uderzylam kolanem o asfalt.
Pierwszy triathlon I czas 1h34min .
Komentarze
Prześlij komentarz